sobota, 28 grudnia 2013

Film: Joulutarina, czyli świąteczna opowieść o Mikołaju

Na ten film natrafiłam zupełnie przypadkowo, przerzucając kanały by znaleźć coś, na czym można zawiesić oko podczas śniadania. Świąteczny nastrój odpoczynku wisiał jeszcze w powietrzu, a Joulutarina bardzo dobrze wpasowała się w tę atmosferę. 

Joulutarina / Święty Mikołaj


Akcja filmu toczy się na malutkiej wsi gdzieś na dalekiej północy. Poznajemy historię chłopca, Nikolasa, którego rodzice i siostra giną w wypadku na jeziorze. Mieszkańcy wioski postanawiają zaopiekować się sierotą. Chłopcem przez rok opiekuje się jedna rodzina po kolei, a co Boże Narodzenia chłopiec trafia do kolejnego domu. Nikolas odwdzięcza się każdej rodzinie za opiekę małym podarkiem, wystruganą przez siebie z drewna figurką lub zabawką. Jednak pewnego roku, gdy we wiosce zaczyna brakować jedzenia, nikt z mieszkańców nie jest w stanie nadal opiekować się chłopcem. Wtedy na miejscu pojawia się Iisakki, stolarz samotnik, który postanawia przygarnąć Nikolasa do siebie i wykształcić go na rzemieślnika. Nowy opiekun jest dla chłopca dość surowy, ale malec dobrze sobie radzi sobie w nowej roli, ćwiczy swój warsztat, szybko nabiera wprawy w tworzeniu mebli, a potajemnie nadal struga zabawki dla mieszkańców wioski, z której pochodzi. Obdarowanie mieszkańców staje się tradycją, którą Nikolas, już jako dorosły, nadal kontynuuje. 

Joulutarina to historia opowiedziana serdecznie, spokojnie, bez pośpiechu i większych efektów. Całości dopełnia nastrojowa muzyka oraz piękne lapońskie krajobrazy - film nagrywany był głównie w znajdującym się na samiuśkiej północy Finlandii regionie Utsojoki. Trochę żałuję, że oglądałam ten film w wersji polskiej, dubbingowanej. Zdecydowanie wolałabym oglądać, a raczej usłyszeć go w oryginale... 

Dużym plusem historii jest fakt, że przez dłuższy czas wydaje się ona autentyczna. Poczucie autentyzmu mija dopiero pod koniec, gdy Nikolas przywdziewa znane wszystkim czerwone wdzianko (które, swoją drogą, gdyby wyglądało skromniej, byłoby bardziej autentyczne), a Mikołaj w saniach na tle polarnej zorzy odlatuje gdzieś tam daleko, hen...

Reżyserem filmu jest Juha Wuolijoki, a w rolach głównych wystąpili: Otto Gustavsson (jako młody Nikolas), Hannu-Pekka Björkman (jako Nikolas) - znany z filmów Akiego Kaurismäkiego, Kari Väänänen (Iisakki) - znany z "Seksu po fińsku". W "Świętym Mikołaju" pojawia się także para znana z filmu "Perły i wieprze", mianowicie Mikko Leppilampi (jako Hannus) oraz Laura Birn (jako Aada). 

Joulutarina to historia o chłopcu sierocie, który próbował poradzić sobie ze stratą rodziny,  znajdując ukojenie w realizacji jednego, wyznaczonego przez siebie zadania. To też familijna opowieść o Świętym Mikołaju, o tym, skąd wzięło się otrzymywanie prezentów, skąd w zaprzęgu Mikołaja wzięły się renifery oraz po co potrzebna była mu czapa i peleryna własnie w kolorze czerwonym. Jeśli jesteście tego ciekawi, a także chcecie nacieszyć oczy fińskimi krajobrazami (i śniegiem, którego akurat teraz bardzo brakuje) - zapraszam do obejrzenia tej opowieści i przeniesienia się choć na chwilę do mroźnej i klimatycznej Laponii.

czwartek, 26 grudnia 2013

Święta, święta i...

i prawie po... ;) Ale i tak jakoś trudno to wszystko ogarnąć, prawda? Niby jest choinka, jest barszcz z uszkami, są mandarynki, ale plusowa temperatura za oknem psuje wszystko. (Jakem ostatnio nie-zimolub, ten raz w roku tęsni mi się za śniegiem i zimnem...).Wizerunek białych świąt ożywa niestety tylko na szklanym ekranie. Gdyby nie filmy o świątecznej gorące, śnieżnej krainie i gościu w czerwonym, można by pomyśleć, że jest Wielkanoc. Nic więc dziwnego, że zaczęło mi się to wszystko mylić...


Ponieważ święta świętami, więc tradycji musi stać się zadość, zaległam na te kilka dni przed TV. A tam trochę fińskości. Renifer Niko gdzieś mi tam mignął, a oko zawiesiłam na Mikołaju i jego prawdziwej historii. Tam, oprócz całkiem sympatycznej opowieści, trochę pięknych lapońskich krajobrazów. Nacieszyłam oko. Recenzja filmu się szykuję, a póki co zapraszam po prezent.

Niedługo koniec roku, czas podsumowań, planów i postanowień. Dla tych, którzy chcą sobie ten nowy rok dobrze sobie zaplanować, też na biało-niebiesko, przygotowałam mały świąteczno-noworoczny podarunek. Ten oto kalendarz do wydrukowania (PDF, format A4). Na każdej stronie jeden miesiąc. Dodatkowo zaznaczyłam na nim dni wolne w Polsce, święta oraz ważne dni celebrowane w Finlandii (te pokrótce opisałam). Jest też miejsce na własne notatki, jakby co. Mam nadzieję, że się przyda!

Udanego wypoczynku przez te ostatnie chwile świątecznej przerwy. Levätkää! :)

wtorek, 10 grudnia 2013

Rakas Joulupukki!

Kochany Święty!

Może i w tym roku byłam znów ciut zbyt leniwa, może nie przykładałam się do fińskiego tak bardzo, jakbym chciała, ale sam rozumiesz. Praca, dom, tytuły naukowe, prawko, jakoś trzeba się ogarnąć, nie? Słuchaj, serio, obiecuję wziąć się w nowym roku ostro do roboty. Kto wie, może się nawet niedługo gdzieś tam spotkamy i pogadamy?

A co u Ciebie? Czytasz w ogóle moje listy? Bo jakoś tak odpowiedzi nie widać... Nie to, żebym narzekała, skąd! Sprawdź proszę tylko raz jeszcze, jak oczywiście znajdziesz czas, czy w tej stercie przesyłek, jaką otrzymujesz, nie zawieruszyła się koperta ode mnie. Taka niebieska... Duża. Wypchana. Jak chcesz, by zaoszczędzić Ci czas, raz jeszcze (w dużym skrócie) przywołam z tej długiej listy kilka priorytetów. Oto, co bym chciała:

+ mały fiński domek, koniecznie z sauną. Renifer w ogródku opcjonalny, ale mile widziany.

AngMoKio / Wikimedia Commons


pamięć o większej pojemności, żeby wszelkie zawiłości fińskiej gramatyki pomieścić w głowie.

a jeśli to za dużo, co powiesz na małą kolekcję Muminkowych kubków? Inspiracji poszukaj tutaj. Może nie wiesz, jak trudno jest być systematycznym (Ty musisz być systematyczny tylko raz w roku!), a kolekcjonowanie na pewno jest dobrym ćwiczeniem na systematyczność, prawda?

chciałabym też fińskiego lata! Obiecaj mi takie, a zobaczysz, że potrafię być cierpliwa. (te pół roku jakoś wytrzymam...)

Liczę na Ciebie. Ściskam i przesyłam buziaki!

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Hei, huomenta Suomi, hyvin pyyhkii!

No hei, Suomi, mitä kuuluu? Kiedy się spotkamy raz jeszcze? Wiem, niezbyt prędko, niestety. Dlatego jestem tu.

Od kilku dobrych lat (a nawet lat kilkunastu) Finlandia chodzi mi po głowie i jakoś trudno ją stamtąd przegonić. Po długich latach udało mi się być tam. Tam jest bardzo miło, jest spokojnie, jest lepiej, niż myślałam, a jednocześnie normalniej, niż mi się zdawało. Tam jest po prostu. Tam mi się podoba. I tam w końcu zostawiłam kawałek serca, po który muszę wrócić, bo mi w to serce zimno teraz, trzeba lukę załatać, bo przewiewa. Też tak macie?

Jestem tutaj z potrzeby wypisania. Moje zfinienie od początku objawiało się w jakiejś wirtualnej obecności. Głównie pisemnej, choć zdarzyło mi się też spróbować innych form. Ale pisać lubię najbardziej. Jest to mój pierwszy fiński blog, nie strona. Blog, bo bardziej osobisty, mocno subiektywny i dlatego też łatwiejszy, choć niemniej wymagający.

Czego się tutaj można spodziewać? Ot, typowych przemyśleń jednej takiej Finolubnej. Potyczek językowych. Inspiracji. Wspomnień. Fińskości, bo fińskość lubię najbardziej. Będzie biało-niebiesko.