niedziela, 5 stycznia 2014

Sydämeni on sinivalkoinen*


Każdy Finolub zaczynał nieco inaczej,  ale każdy złapał tego samego bagcyla. Jeden się zasłucha, drugi naogląda, a trzeci nakibicuje. Później wszystko dzieje się nie ubłaganie, spada na człowieka jak lawina...

Finolub ma serce biało-niebieskie, a w jego żyłach płynie niebieska krew (nie, nie ta błękitna!). Charakteryzuje go niezwykła zdolność wyłapywania w otaczającym go świecie rzeczy i zjawisko finopochodnych. Upodobał sobie miejsca odległe, puste, oddychające przestrzenie, spokojne połacie niebieskości i bieli. Lubuje się w ciemnym zimnie i pachnącym brzozą cieple. Najchętniej całymi dniami oglądałby prawie nieme filmy, słuchał dziwnego języka, zaczytywałby się w północnej literaturze.

Finoluba nie zrozumie nikt inny jak drugi Finolub. A, że populacja takowych jest w krajach środkowej Europy raczej znikoma, Finolub w życiu codziennym może czuć się nieco osamotniony. Otoczenie na ogół go nie rozumie, dlatego Finoluby łączą się w witrualne stada, bo w stadzie jest raźniej (tylko nieliczne osobniki mają to szczęście, by stado takie zebrać w realnej rzeczywistości). Czasem mają potrzebę się wygadać, czasem porządnie wypisać. Finolubni lubią się dzielić. Przemyśleniami, pomysłami i wsparciem.

Każdy Finolub ma to samo marzenie. Być tam. Gdy to już nastąpi, są dwa scenariusze. Albo jest nadzieja, że wyleczy się z tego piekielnego zauroczenia i wróci do swojego szaro-burego normalnego życia, albo przeciwnie, ten wstrętny bagcyl przyczepi się do niego bardziej niż rzep do futra renifera. Wtedy Finolub odczuwać będzie palącą potrzebę powrotów, poczuje, że musi nauczyć się wyrażać swoje smutki po ichniemu, połamie sobie język ćwicząc wymowę, a nawet będzie miewać zachcianki na wcale niesłodkie czarne cukierki.

Jakie jest lekarstwo na tego bagcyla? Jedno. Jego nazwa zaczyna się na F. Wersja z procentami w przedawkowaniu jest dla zdrowia niezbyt korzystna (krapula!). Lepsza ta druga, bez skutków ubocznych. Słuszna dawka północnego słońca (lub opcjonalnie śniegu) pozwala załagodzić objawy tęsknoty na jakiś czas, podładować baterie. Do tego miłe dla ucha brzmienie języka, dużo muzyki i koniecznie zapas fińskich wspomnień. Najpierw jednak trzeba takie uzbierać lub uzupełnić. Zatem w drogę, na północ. Pohjoiseen!

*Moje serce jest niebiesko-białe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz