środa, 29 stycznia 2014

Ogłoszenia

Moi!
Dzisiaj będzie trochę ogłoszeń i zapowiedzi.
Wiecie, jak to jest. Nikt Finoluba nie zrozumie, jak drugi Finolub. Jakiś czas temu zaczęłam poszukiwania Finolubnych na obszarze mojego aktualnego bytowania, mianowicie Zielonej Góry. Póki co, znalazła się jedna, Kasia, założycielka fanclubów dwóch fińskich foklowych zespołów - Värttiny i Kuunkuiskaajat. Zgadałyśmy się na spotkanie i takim sposobem powstał w Zielonej Górze stolik fiński. Podobne istnieją już w Krakowie i Warszawie. Ich główną ideą są spotkania miłośników Finlandii i wspólna nauka j. fińskiego. 

U nas jest tak samo. Jest dużo fińszczyzny, bo to temat rzeka, o którym można by mówić godzinami. Ostatnio zaczęłyśmy też powtórkę z podstaw fińskiego. Jeśli ktoś z Was mieszka w Zielonej Górze, lub w okolicach, zapraszam na spotkanie :) To nic nie kosztuje! Szczegóły i informacje o najbliższym stoliku na stronie: stolikfinski.wordpress.com i na Facebooku. Na stolikowej stronie pojawią się też materiały do nauki, które będziemy przerabiać. Warto zaglądać.

Druga sprawa skierowana jest do tej ładniejszej części Finolubnych ;) Dziewczyny, Suomen Armeija szuka chętnych do wstąpienia w szeregi jako Lottyfanpage Suomen Armeji.

Gdybym tylko była bardziej ogarnięta z czasem, sama już dawno bym dołączyła (były nawet takie plany). Jeśli jakimś cudem uda mi się uszyć odpowiednie przyodzienie, może panowie zgodzą się na mój gościnny występ. Zainteresowane Finolubne odsyłam na fanpage GRH Suomen Armeija.

GRH Suomen Armeija
Trzecia sprawa, ostatnia, jest jak najbardziej dla Was wszystkich. To zapowiedź małej niespodzianki. Kto uczy się fińskiego i szuka pomocnego źródła? Kto lubi gadżety i chciałby takie fińskolubne? Bądźcie czujni. Wkrótce coś się dla Was pojawi.

środa, 15 stycznia 2014

Przegląd źródeł do nauki fińskiego - Internet

Finolub ma życie trudne. Finolub samouk jeszcze trudniejsze. Bo do tej Finlandii ciągle jakoś tak za daleko, a jeszcze nie dość, że ten fiński trudny jak cholera, to jeszcze nauczyć się go w Polsce jest nie lada wyzwaniem. Każdy, kto próbował uczyć się fińskiego, coś o tym wie. Dlatego postanowiłam stworzyć krótki przegląd różnorodnych źródeł do nauki tego pięknego języka. Poniżej przedstawiam pierwszą część, w której zaczynam od tych internetowych, ponieważ te są najłatwiej dostępne.

by Petr Kratochvil / publicdomainpictures.net

Po polsku

12-lekcji darmowego kursu na Łosiowisku - niektórzy pisali, że kurs daje radę. Cieszy mnie, jeśli przynajmniej jedna osoba czegoś się dzięki niemu nauczy. Materiał jest na poziomie podstawowym, udostępnione są także nagrania audio, wykonane przez rodowitych Finów. Po polsku godna polecenia jest także Suomika, gdzie oprócz kilkunastu lekcji, jest bardzo dużo fińskiej gramatyki. Jeszcze więcej fińskiej (mnóstwo!) gramatyki oferuje Wikipedia.

Po fińsku i po angielsku

O wiele więcej kursów i materiałów dostępnych jest w Sieci po fińsku i po angielsku. Różnego rodzaju kursy multimedialne, ćwiczenia, czytanki, tyle, że głowa mała. Do wyboru do koloru. Wypisanie wszystkiego tutaj zajęłoby zbyt dużo miejca, więc w zakładce Przydatne linki stworzyłam mały zbiorek odnośników. Olkaa hyvät!

Interaktywnie

Nauka na własną rękę wymaga wiele cierpliwości, determinacji i zaangażowania. Jeśli Finolub jest do tego liian laiska, można mu tylko współczuć. Jeśli renifer lub inny rogaty nadepnął Finolubowi na ucho lub jeżeli Finolub uczy się sam z sobą gadając tylko do siebie, będzie mu trudno zachować poprawną wymowę (polski Finolub ma problemy zwłaszcza z ä, ö oraz y). Trzeba wtedy zasięgnąć porady u jakiegoś Fina.

Z pomocą przychodzi Pohjois-Pohjanmaan kesäyliopisto - jedyny znany mi bezpłatny interaktywny kurs j. fińskiego. Uniwersytet z Oulu, oprócz zajęć stacjonarnych, organizuje także cykliczne bezpłatne spotkania przez Internet (różne stopnie zaawansowania, w tym ''od zera'').

Najbliższe kursy:
Let's Speak Finnish (14.04-22.05, zapisy do 3.04)
Step in! - Finnish in Second Life (18.03-20.05, zapisy do 28.02)

Polecam Let's Speak Finnish. Każdy uczestnik przygotowuje na jedne zajęcia prezentację po fińsku na dowolny, a później dyskutuje z innymi. Ja przygotowałam prezentację o Polsce :-D 

Dodatkowo, w każdy piątek o 18 (czasu fińskiego) odbywawa się "pogotowie językowe" (Finnish Extra Online – A Finnish Language Help Centre on the Internet), gdzie można zasięgnąć porady językowej lub rozwiać swoje wątpliwości, lub po prostu poćwiczyć fiński. Dzisiaj ogłaszają, że będzie ono czynne do maja 2014. 

Można też próbować znaleźć partnera do nauki (znaleźć Fina/Finkę, który/a chce się uczyć polskiego - co się zdarza się rzadko, ale nie jest niemożliwe, i uczyć siebie nawzajem). Można próbować nawiązać kontakt przez Skype'a lub Facebooka. Można też pisać swój blog po fińsku i dostać korektę. Trochę tych możliwości jest.

Finolub ma życie trudne po stokroć. Ale Finolub musi mieć sisu, chociaż ciut, odrobinkę, inaczej Finolubem by nie był. Finolub da radę, bo z miłości można zrobić wszystko, nawet nauczyć się fińskiego. Trzeba się skupić, trzeba znaleźć ZEN, może pomedytować trochę w saunie, w eterycznych oparach brzozowych, mantrując z fińska öööö...

niedziela, 5 stycznia 2014

Sydämeni on sinivalkoinen*


Każdy Finolub zaczynał nieco inaczej,  ale każdy złapał tego samego bagcyla. Jeden się zasłucha, drugi naogląda, a trzeci nakibicuje. Później wszystko dzieje się nie ubłaganie, spada na człowieka jak lawina...

Finolub ma serce biało-niebieskie, a w jego żyłach płynie niebieska krew (nie, nie ta błękitna!). Charakteryzuje go niezwykła zdolność wyłapywania w otaczającym go świecie rzeczy i zjawisko finopochodnych. Upodobał sobie miejsca odległe, puste, oddychające przestrzenie, spokojne połacie niebieskości i bieli. Lubuje się w ciemnym zimnie i pachnącym brzozą cieple. Najchętniej całymi dniami oglądałby prawie nieme filmy, słuchał dziwnego języka, zaczytywałby się w północnej literaturze.

Finoluba nie zrozumie nikt inny jak drugi Finolub. A, że populacja takowych jest w krajach środkowej Europy raczej znikoma, Finolub w życiu codziennym może czuć się nieco osamotniony. Otoczenie na ogół go nie rozumie, dlatego Finoluby łączą się w witrualne stada, bo w stadzie jest raźniej (tylko nieliczne osobniki mają to szczęście, by stado takie zebrać w realnej rzeczywistości). Czasem mają potrzebę się wygadać, czasem porządnie wypisać. Finolubni lubią się dzielić. Przemyśleniami, pomysłami i wsparciem.

Każdy Finolub ma to samo marzenie. Być tam. Gdy to już nastąpi, są dwa scenariusze. Albo jest nadzieja, że wyleczy się z tego piekielnego zauroczenia i wróci do swojego szaro-burego normalnego życia, albo przeciwnie, ten wstrętny bagcyl przyczepi się do niego bardziej niż rzep do futra renifera. Wtedy Finolub odczuwać będzie palącą potrzebę powrotów, poczuje, że musi nauczyć się wyrażać swoje smutki po ichniemu, połamie sobie język ćwicząc wymowę, a nawet będzie miewać zachcianki na wcale niesłodkie czarne cukierki.

Jakie jest lekarstwo na tego bagcyla? Jedno. Jego nazwa zaczyna się na F. Wersja z procentami w przedawkowaniu jest dla zdrowia niezbyt korzystna (krapula!). Lepsza ta druga, bez skutków ubocznych. Słuszna dawka północnego słońca (lub opcjonalnie śniegu) pozwala załagodzić objawy tęsknoty na jakiś czas, podładować baterie. Do tego miłe dla ucha brzmienie języka, dużo muzyki i koniecznie zapas fińskich wspomnień. Najpierw jednak trzeba takie uzbierać lub uzupełnić. Zatem w drogę, na północ. Pohjoiseen!

*Moje serce jest niebiesko-białe