niedziela, 21 maja 2017

Po sąsiedzku: I cóż, że o Szwecji

Szwecja kojarzy mi się przede wszystkim z Ikeą, Volvo, Abbą i tymi niesamowicie śmierdzącymi śledziami, które uchodzą tam za specjał. Wydana niedawno książka autorki Szwecjobloga, Natalii Kołaczek, była dla mnie okazją do dowiedzenia się o Szwedach czegoś więcej. Natalia zarówno w książce, jak i na swoim blogu, przedstawia panujące powszechnie opinie na temat Szwecji. Nie próbuje ich jednak obalić na siłę, raczej stara się odnieść je do rzeczywistości i wyjaśnić pewne zjawiska odwołując się co raz to do historii, zwyczajów czy języka.

Punktem wyjścia "I cóż, że o Szwecji" jest próba odpowiedzi na pytanie o to, jacy właściwie ci Szwedzi są. Tego najlepiej dowiedzieć się odwiedzając Szwecję na własną rękę :) Ale na pewno można powiedzieć, że mają specyficzne podejście do życia. Składa się ono przede wszystkim z zamiłowania do spokoju i harmonii. Szwedzi zdają się stronić od chaosu, a do tego mają swój lagom i wedle tej zasady wiodą codzienność tak 'w sam raz'. Mają swoje domki letniskowe, do których uciekają jak często tylko się da. Dbają o środowisko i mimo patriotycznej miłości do Volvo nierzadko zamieniają je na rowery. Są też narodem innowacyjnym i twórczym, a także, przy bliższym poznaniu okazują się być ciepli i serdeczni. Pod tym względem przypominają mi więc trochę Finów.

Stockholm

Interesujące wydała mi się także (moim zdaniem czasem przesadna) troska Szwedów o równouprawnienie. Widoczna jest ona w rożnych sferach codzienności: w języku (wszyscy jesteśmy na 'ty') i w zwyczajach, co może doprowadzić do sytuacji absurdalnych... Wiedzieliście, że swego czasu beżowe plastry zostały skrytykowane w Szwecji jako przejaw dyskryminacji?

Lingwistyczne wtrącenia, których w książce jest dość dużo, uważam za zabieg bardzo ciekawy i pomocny w poznawaniu szwedzkiej mentalności. Dodatkowym atutem są także zdjęcia autorstwa Natalii. Minusem jednak zbyt częste odwoływanie się do statystyk. Choć rozumiem chęć uzasadnienia pewnych twierdzeń twardymi danymi, przywoływanie danych statystycznych sprawiło, że momentami lektura nabierała charakteru nieco bardziej "akademickiego", z lekka zahaczającego o pracę dyplomową studenta skandynawistyki.

"I cóż, że o Szwecji" przybliża czytelnikom szwedzką codzienność poprzez ciekawostki społeczne i kulturowe. Natalia bazuje przede wszystkim na swoich własnych obserwacjach zebranych podczas studiów i licznych wypraw do Szwecji.  Przystępna lektura, w sam raz na popołudniową fikę.



Książkę do recenzji otrzymałam od Wyd. Poznańskiego. Tack!