niedziela, 19 maja 2019

Fińskie "dyscypliny" sportowe

Kiedy byłam w Finlandii, miałam okazję oglądać na żywo suopotkupallo. Drużyny z różnych zakątków świata rozgrywały ze sobą mini-mecze w piłkę nożną. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że boiska wyznaczone były na terenach bagiennych, a zamiast zielonej murawy, królowało na nich błoto. Do tego padał deszcz, co dodatkowo utrudniało zawodnikom grę. Bagna wsysały graczy, było im ciężko się wydostać. Niektórzy stracili obuwie, ale wszyscy dzielnie walczyli o wygraną. Nie wiem kto wtedy zwyciężył. W pewnym momencie rozpadało się na tyle, że trzeba było zejść z trybun i szukać schronienia pod dachem. Kilka dni później znajoma Finka przyznała: Owszem, jesteśmy dziwni, ale przynajmniej zdajemy sobie z tego sprawę. Już wtedy wiedziałam, że Finlandia to specyficzny kraj. Ma swoje dziwactwa, ale za to ją lubię.

Wspomniana suopotkupallo, czyli błotna piłka nożna, to tylko jeden z przykładów dziwnych dyscyplin i zawodów sportowych (lub semi-sportowych) powstałych w Finlandii. Ten kraj kojarzy się zwykle z hokejem i innymi sportami zimowymi. Nawiasem mówiąc, to nie hokej, ale pesäpallo (w skrócie: pesis, fińska odmiana baseballu) jest oficjalnym sportem narodowym tego kraju. Jednak biorąc pod uwagę najczęściej oglądane transmisje sportowe, prym wiedzie właśnie hokej i Formuła 1. Powszechnie uprawiane sporty to bieganie i nordic walking, unihokej, a w zimie narciarstwo. Być może to zamiłowanie do aktywności fizycznej i specyficzne poczucie humoru wyzwoliło w Finach potrzebę zajęcia się innymi, niespotykanymi nigdzie indziej aktywnościami.

Suopotkupallo
Zawody w błotnej piłce nożnej, suopotkupallo, odbywają się latem w Hyrynsalmi. Na 20 boiskach umieszczonych na bagnistych terenach Vuorisuo konkuruje ze sobą prawie tysiąc uczestników z różnych zakątków świata. Każda drużyna składa się z sześciu zawodników (wliczając bramkarza), a mecze trwają 2 x 10 minut. Rozgrywki toczą się w kilku kategoriach. Gra się także o tytuł Mistrzów bagien.


Eukonkanto  
Także latem, ale tym razem w Sonkajärvi, mają miejsce zawody w noszeniu żon, eukonkanto. To chyba najbardziej popularne fińskie dziwne zawody sportowe. Polegają one na jak najszybszym pokonaniu toru przeszkód z żoną (bądź inną kobietą ;)) zarzuconą przez ramię bądź noszoną na plechach. Kobieta musi ważyć co najmniej 49 kg. Nagrodą jest tyle litrów piwa, ile kilogramów waży partnerka zwycięzcy. Co ciekawe, noszenie żon ma podłoże historyczne. Jak głosi legenda, w XIX wieku w Finlandii grasowała szajka nijakiego Rosvo-Ronkainena, która słynęła z porywania kobiet dla okupu bądź ożenku. 

Keppihevosharrastus 
Całkiem niedawno popularność zdobyła w Finlandii jazda na zabawkowym koniku, keppihevosharrastus. Keppihevonen to nazwa zabawki, gdzie głowa konia przyczepiona jest do trzonka. Osoba "siedząca" na nim naśladuje swoimi nogami ruchy nóg konia. Zwykłą dziecięcą zabawę młode miłośniczki wierzchowców z Vantaa przemieniły w pełnowymiarowe hobby. Z filmików dostępnych w sieci widać ich pasję i serce wkładane w udawanie chodu czy biegu konia. Co roku organizuje się w Vantaa zawody z biegami z przeszkodami zupełnie takimi, z jakimi zmagają się konie podczas zawodów jeździeckich. Instrukcje jak stworzyć własnego konia i lekcje podstawowych ruchów dostępne są na oficjalnej stronie.

Merenneitouinti 
Czy kiedykolwiek marzyło się Wam pływać jak Ariel albo inna syrena? Pewna przedszkolanka z Finlandii zrealizowała to marzenie i nauczyła się pływać z syrenim ogonem. Później zaczęła uczyć swoich znajomych, a ostatecznie rzuciła pracę w przedszkolu, aby na pełen etat poświęcić się nauczaniu tego stylu pływania. Nie jestem pewna, czy to akurat z Finlandii pochodzi ten sport, ale nie ulega wątpliwości, że nurkowanie z ogonem robi się tam coraz bardziej popularne. Nie tylko wśród pań, ale też i panów. Piękne, kolorowe rybie ogony, do tego odpowiednia stylizacja. Wszystko robi ogromne wrażenie!

Kukkamekkokorkokenkäsuohiihto 
Na koniec zostawiłam zupełnie abstrakcyjną dla mnie dyscyplinę, która już po swojej nazwie wydaje się być czymś absolutnie dziwacznym. Kukkamekkokorkokenkäsuohiihto. Jak sama nazwa wskazuje: kukkamekko(kwiecista sukienka)-korkokenkä(szpilka - but)-suo(bagno)-hiihto(narciarstwo) - czyli biegi na nartach w kwiecistych sukienkach i na szpilkach. Jest to pomysł autorstwa Kariego Tykkyläinena, który chciał połączyć fińskie szaleństwo i sisu z odrobioną erotyzmu. Biegi odbywają się latem w Pudasjärvi, a biorą w nich udział także mężczyźni.

Jeśli interesują Was inne mniej lub bardziej dziwaczne fińskie dyscypliny i zawody sportowe, odsyłam do filmiku:

czwartek, 25 kwietnia 2019

Trzy ciekawe zamki w Finlandii

Myśląc o Finlandii, jej historii i architekturze, częściej niż o zamkach, pomyślimy o drewnianych saunach i domkach, albo o nowoczesnych budynkach zaprojektowanych na przykład przez Aalto. Przecież Finlandia, kraina tysiąca jezior, to nie kraina tysiąca zamków - jest ich tam bowiem kilkanaście. W ramach akcji W 80 blogów dookoła świata, przyglądamy się w tym miesiącu zamkom, zabytkom i ruinom. Wykorzystałam tę okazję, by dowiedzieć się czegoś ciekawego na temat fińskich zamków w ogóle. W tym wpisie przedstawiam pokrótce trzy, moim zdaniem, najbardziej interesujące obiekty. Celowo pomijam Suomenlinnę, ponieważ to najbardziej znana fortyfikacja fińska i dużo się o niej pisze (np. tutaj). Ja sięgnęłam po coś mniej oczywistego i wspominam o zamku w Turku, który miałam okazję zobaczyć na żywo; o twierdzy świętego Olafa, z którą wiąże się ciekawa legenda; oraz o niesamowitym zamku zbudowanym... ze śniegu.

Turun linna 

By Kallerna / Wikicommons 

Zamek w Turku (szw. Åbo slott) to zbudowana w 1280 roku u ujścia rzeki Aurajoki warownia obronna. Założony pod koniec XIII wieku (a więc podczas panowania Szwecji) zamek służył jako bastion i centrum administracyjne Österlandu, jednego z ówczesnych landów szwedzkich. Czasy świetności zamku przypadają na połowę XVI wieku, kiedy to pod rządami księcia Finlandii Jana III i Katarzyny Jagiellonki, zyskał on swoją obecną renesansową formę. To jeden z najbardziej bojowych zamków Finlandii, poddawany wielu oblężeniom i bitwom. Przez wieki lochy zamku służyły jako więzienie, w którym przebywała między innymi szwedzka królowa Katarzyna Månsdotter. Obecnie Turun linna to chyba najczęściej odwiedzane muzeum w Finlandii, a także jedna z lokalnych atrakcji podczas odbywającego się latem festiwalu średniowiecznego. Niektóre pomieszczenia zamku, takie jak królewskie sale bankietowe, można wynająć i na przykład urządzić tam urodziny, a zamkowa kaplica jest jednym z najbardziej popularnych miejsc zaślubin w Turku.

Olavinlinna

By Koothe / Wikicommons

Zamek św. Olafa (szw. Olofsborg), powstał w XV wieku w Savonlinnie. Jest to najbardziej wysunięta na północ, zachowana do dzisiaj, średniowieczna kamienna budowla na świecie. Położona na wyspie Kyrönsalmi, ta twierdza z trzema wieżami powstała na zlecenie Erika Axelssona Totta w 1475 roku by ochronić granice Królestwa Szwecji przed najazdami ze strony Rosjan. Z zamkiem wiąże się legenda o tragicznej miłości: Córka zarządcy zamku wdała się w zakazany romans z rosyjskim wojakiem. Pewnej nocy, dziewczyna otworzyła bramę zamku i wpuściła swojego kochanka do środka. Niestety, wojak nie był sam, i grupa rosyjskich rycerzy wdarła się za nim do twierdzy. Chociaż ochronie zamku ostatecznie udało się odeprzeć atak wroga, zarządca zdecydował się ukarać swoją córkę za to, co zrobiła, śmiercią. Dziewczynę zamurowano żywcem w murach zamku. Wkrótce potem, w miejscu egzekucji, zakwitła jarzębina, której białe kwiaty miały przypominać o niewinności dziewczyny. Legenda była tak popularna, że doczekała się nawet ballady w wykonaniu Annikki Tähti. Dzisiaj Olavinlinna stanowi atrakcję turystyczną Savonlinny i lokalizację wielu wystaw, zawierających między innymi fińskie i rosyjskie artefakty. Każdego lata od 1912 roku zamek zmienia się także w scenę festiwalu operowego.

Lumilinna

By Dmitry Makarov / Wikicommons

Zamki to nie tylko średniowiecze! Współczesny zimowy zamek w Kemi jest największym na świecie fortem zbudowanym ze śniegu. Pierwszy raz postawiono go w 1996 roku. Zamek zwykle topnieje na wiosnę, a co roku odbudowywany jest w nowej konfiguracji. Znajduje się w nim hotel, restauracja, bar, i kaplica. Wnętrze zamku utrzymane jest w lodowo-śnieżnej stylistyce: znajdują się tam rzeźby z lodu oraz skóry reniferów. Nie brakuje tam atrakcji dla dzieci i dorosłych, odbywają się tam przedstawienia teatralne, wystawy, koncerty i różnego rodzaju pokazy, a w lokalnej kapliczce także śluby.


P.S. Ciekawostka językowa. Słowo linna oznaczające zamek, w języku potocznym to także określenie więzienia. Wzięło się ono stąd, że to właśnie w lochach zamków przetrzymywano niegdyś więźniów.

Źródła: Wikipedia, kansallismuseo.fi, turku.fi. 

 W 80 Blogów Dookoła Świata
Przeczytacie także inne wpisy z zamkowo-zabytkowej akcji:
Japonia-info.pl: Rashōmon - brama duchów

Biały Mały Tajfun: Świątynia Huating

Turcja okiem nieobiektywnym: Uçhisar, czyli Trzy Twierdze 
Gruzja okiem nieobiektywnym: Ruiny z widokiem na Abchazję
Enesaj.pl: Rok Göbekli Tepe

czwartek, 21 marca 2019

Odnaleźć sisu. Fiński sposób na szczęście

Sisu, sauna i Sibelius to trzy słowa klucze, które zwykle służą do zdefiniowania fińskości. Dwa ostatnie są na pierwszy rzut oka zrozumiałe: Finlandia na całym świecie słynie z saun, a Finowie są bardzo dumni ze swojego narodowego kompozytora, Sibeliusa. Sisu wymaga większej uwagi. O tym, czym jest, pisze Katja Pantzar w swojej książce "Odnaleźć sisu. Fiński sposób na szczęście przez hartowanie ciała i ducha" (Wyd. UJ, tłum. Magdalena Rabsztyn-Anioł). Pochodząca z rodziny fińskich imigrantów, Katja wychowała się w Kanadzie, ale od wielu lat mieszka w Helsinkach. Przeprowadzka do Finlandii pozwoliła jej znaleźć równowagę psychiczną i wyjść z depresji. W swojej książce Pantzar poddaje analizie fiński styl życia i próbuje poznać tajemnice fińskiego hart ducha. Rezultaty swoich poszukiwań przedstawia w formie praktycznego przewodnika podszytego własnymi doświadczeniami. 


Wróćmy na chwilę do początku. Czym właściwie to sisu jest? Trochę pisałam już o tym tutaj. Sisu nie da się po polsku przedstawić jednym słowem. Zwykle opisuje się je jako zbiór cech takich jak wytrwałość, wytrzymałość, odwaga, temperament, duma. Czasem mówi się, że sisu to cecha narodowa Finów. Na przestrzeni wieków, narodowy duch sisu rósł w siłę, zmagając się z nieprzychylną fińską przyrodą, ale także z niełaskawą dla Finów historią. Jest to siła do hartowania ducha i ciała. Cytując badaczkę sisu, Emilię Lahti, Pantzar przywołuje definicję, która mówi, że sisu jest ucieleśnieniem psychicznej twardości [s. 48]. To stawianie czoła trudnościom, sprawdzanie się i swojej wytrzymałości. 

Tak, jak Dania ma hygge, Finlandia ma sisu. Wyobraźmy sobie brzydki, ponury, zimowy wieczór. Hygge daje nam przyzwolenie do spędzenia takiego wieczoru w domowym zaciszu, pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty, i kontemplowania małych szczęść w przytulnej atmosferze. Sisu natomiast stwierdzi, że jeśli trzeba wyjść na zewnątrz, to trzeba wyjść i jakoś poradzić sobie z panującą tam zawieruchą. Mimo wiatru i śniegu, trzeba iść! Perkele! Hygge to herbata przy kominku, sisu to lodołamacz (nomen omen, takie właśnie miano nosi jeden z helsińskich lodołamaczy i moim zdaniem jest to świetna nazwa!). Ktoś kiedyś zobrazował sisu jako mycie samochodu podczas ulewy, albo grabienie liści gdy wieje mocny wiatr. To oczywiście żartobliwe ujęcie tematu. 



Każdy kij ma dwa końce i nawet sisu ma swoje złe strony, o czym Katja także wspomina w swojej książce. Wymienić można tutaj na przykład zbyt daleko idący upór, który niekiedy nie pozwala sięgnąć po pomoc innych. Może to i z tego powodu,w krainie sisu, paradoksalnie, tak wiele osób zmaga się z depresją.

"Odnaleźć sisu" nie skupia się tylko na sisu, ale też szerzej - na fińskim podejściu do życia. Tytuł oryginału, "The Finnish Way. Finding courage, wellness, and happiness through the power of sisu" oddaje to lepiej, niż jego polski przekład. Ale na czym polega owy "fiński sposób"? Metody opisane w książce nie są bardzo odkrywcze. Wręcz przeciwnie - fińskie podejście do szczęścia to zbiór prostych, dobrze znanych, zdroworozsądkowych zachowań. Duże znaczenie, według autorki, ma przede wszystkim hartowanie ciała. Ruch to lekarstwo na wszystko. Katja, zwolenniczka morsowania, poleca codzienną dawkę ruchu. Mogą to być kąpiele w lodowatej wodzie, ale także spacery albo jazda na rowerze, bardzo popularna w krajach północnych. Pantzar przywołuje też zbawienne skutki saunowania, które doskonale hartuje zarówno ciało, jak i ducha. Do tego rozsądne odżywianie, w tym korzystanie z sezonowych dóbr natury. Kontakt z przyrodą jest równie istotny. Do tego odrobina nordyckiego minimalizmu. Tak pokrótce wygląda recepta na szczęście po fińsku. Książka uzupełniona jest o zbiór praktycznych wskazówek jak zastosować poszczególne elementy "recepty" w swoim życiu. Znajdziemy w niej także mini poradnik jak morsować i saunować. 




"Odnaleźć sisu" to lektura, która potrafi zainspirować do zmian. Fińskie powiedzenie mówi: Onni ei tule etsien, vaan eläen. Szczęście nie bierze się z szukania, ale z życia [s. 146]. W rankingu szczęśliwych krajów, Finlandia znów osiągnęła pierwsze miejsce. Coś zatem w tym fińskim sposobie musi być. Sama będę go testować na własnej skórze, ale do kąpieli w lodowatej wodzie nie dam się namówić za żadne skarby! 




Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego.  Kiitos!

czwartek, 14 lutego 2019

Top 3: Piosenki na Walentynki

Coś do posłuchania na Walentynki, ale nie tylko. Wybrałam dla Was trzy moje ulubione piosenki o miłości, po fińsku. Te i inne utwory w podobnych klimatach zebrałam na playliście na YT. Miłego słuchania!

Samuli Putro: Minä rakastan sinua 




Minä rakastan sinua, koko sydämestäni
Minä rakastan sinua, siinä kaikki
Siinä kaikki.

Kocham cię z całego serca
Kocham cię, to wszystko
To wszystko.

Samuli Putro to artysta wcześniej związany z zespołem Zen Café. Po tym, jak zespół przestał wspólnie nagrywać, Putro zajął się projektami solowymi. Jednym z nich było nagranie muzyki do dokumentu Freetime Machos, w reżyserii Miki Ronkainena (2009). Film przedstawia historię grupki Finów z Oulu, którzy po godzinach amatorsko grają w rugby. Pojawiająca się we Freetime Machos piosenka Putro kojarzy mi się z fińską "wylewnością". Wyznań miłości jest tu bardzo mało, ale przecież nie chodzi o ilość, a o jakość.


Zen Café - Piha ilman sadettajaa




Jos et sinä enää minua tahdo
Olen kylmä ja kivinen kaivo
Piha ilman sadettajaa
Sitä minä olen jos sua en saa

Jeśli już mnie nie chcesz
Jestem zimną i kamienną studnią
Ogrodem bez spryskiwacza
Tym jestem, jeśli cię nie mam

Wspomniany już zespół Zen Café został założony w 1992 roku w Turku. Choć oficjalnie nie ogłoszono ich rozpadu, zespół nie nagrywa od ponad dekady. Piha ilman... to jedna z najbardziej znanych piosenek Zen Café, pochodząca z równie popularnego albumu Jättiläinen (który był czwartym najlepiej sprzedającym się albumem w 2003). Utwór w sposób bardzo graficzny opisuje, co dzieje się gdy zabraknie drugiej połówki. Bez niej człowiek usycha jak niepodlewany ogród.


Eppu Normaali: Joka päivä ja joka ikinen yö 




Joka päivä ja joka ikinen yö sinua ajattelen 
Joka päivä ja joka ikinen yö jonka sydämeni lyö
Ja kun herään yöllä yksin nimeäsi huutaen
Tiedän mikään ei palaa ennalleen

Każdego dnia i każdej jednej nocy o tobie myślę
Każdego dnia i każdej jednej nocy, której bije moje serce
I gdy budzę się w nocy sam, krzyczę twoje imię
Wiem, że nic nie będzie już takie samo

To mój faworyt. Utwór jest jednym z najbardziej znanych kawałków pochodzącego z Ylöjärvi Eppu Normaali. Zespół powstał w 1976 roku jako zespół punkowy, ale z biegiem lat zmienił swój styl na pop / suomirock. Piosenka Joka päivä... została wydana w 1987 roku, w klimacie pop-rockowej ballady. To nastrojowy utwór, wręcz nostalgiczny, którego motywem przewodnim jest tęsknota. Nawet po trzydziestu latach od premiery robi wrażenie, a ja najbardziej lubię go w wersji akustycznej. 

sobota, 9 lutego 2019

Fińskie czułe słówka

W przeciwieństwie do świętowanego na całym świecie Dnia Zakochanych, 14. lutego świętuje się w Finlandii nie tylko miłość, ale też przyjaźń. Ten dzień nazywa się po fińsku ystävänpäivä, czyli dosłownie Dzień Przyjaciela. Co ciekawe, święto to oficjalnie na kalendarze trafiło dopiero w 1996 roku, ale obchodzone jest od lat 80-tych XX wieku.

Z okazji zbliżającego się dnia Św. Walentego (Valentinen päivä), przygotowałam kilka przydatnych słówek i zwrotów związanych z miłością i przyjaźnią.




ystävä - przyjaciel
tyttöystävä - dziewczyna (sympatia)
poikaystävä - chłopak (sympatia)

pusu - buziaczek, cmok
suukko - buziak
suudelma - pocałunek
suudella - całować się
halaus / hali - uścisk, przytulenie
halata - przytulać się

ystävyys - przyjaźń
rakkaus - miłość

Pidän sinusta paljon. - Bardzo cię lubię.
pitää - lubić (+ elatiivi)

Olen rakastumassa sinuun. - Zakochuję się w tobie.
rakastua - zakochać się (+ illatiivi)

Olen rakastunut sinuun. - Jestem w tobie zakochany.

Minä rakastan sinua. - Kocham cię,
rakastaa - kochać (+ partitiivi)

Olisitko minun ystävänpäivän rakas? - Będziesz moją waltentynką?

Meidät oli tarkoitettu yhteen. - Jesteśmy sobie przeznaczeni. Zostaliśmy dla siebie stworzeni. (dosł. jak w angielskim: We were meant for each other).

Kaipaan sinua. / Minulla on ikävä sinua. - Tęsknię za tobą.

Czułe słówka 


rakas - kochanie
rakkaani - moje kochanie
kulta / kulti - złotko
muru - dosł. okruszek
pupu - dosł. króliczek
hani - od ang. honey
söpöliini - ślicznotka
komistus - przystojniak


P.S. Dla zainteresowanych, fińskie stany cywilne opisałam tutaj.

sobota, 26 stycznia 2019

Puhu äänellä jonka kuulen / Happoradio

Już dawno temu pisałam o uczeniu się fińskiego z piosenek. Sama powoli wracam do nauki języka i żeby zacząć małymi krokami, zaczynam właśnie tak. Po szczegóły jak wykorzystać piosenki do nauki zapraszam tutaj.

Najważniejsze to znaleźć odpowiedni utwór. Przypomniałam sobie jeden kawałek zespołu Happoradio. Jest on przede wszystkim powolny, dzięki czemu łatwiej oswoić się z tekstem i go zrozumieć. Sam tekst nie jest zbyt skomplikowany, ani zbytnio poetycki, co jest również na plus.

Poniżej tłumaczenie tekstu, a na dole do pobrania słowniczek i ćwiczenie na słuchanie - uzupełnienie brakujących słów. Mam nadzieję, że spodoba się Wam taki sposób na naukę.



Kumpaa sinä pelkäät, melua vai rauhaa?
Czego się boisz, hałasu czy spokoju?

Kumpaa sinä kaihdat, yksinäisyyttä vai laumaa?
Czego unikasz, samotności czy tłumu?

Miksi sä itket, kun naapurissa jonkun lapsi nauraa?
Czemu płaczesz, gdy za drzwiami (u sąsiada) czyjeś dziecko się śmieje?

Olet syvää vettä, luoksepääsemätön vuori
Jesteś głęboką wodą, górą nie do zdobycia ('niezdobywalną')

Unohdettu ullakko, olet titaaninen kuori
Zapomnianym strychem, jesteś tytanową skorupą

Miksi sä itket, kun naapurissa jonkun lapsi nauraa?
Czemu płaczesz, gdy za drzwiami (u sąsiada) czyjeś dziecko się śmieje?

Miksi sä itket, kun radiossa joku rakkaudesta laulaa?
Czemu płaczesz, gdy w radiu ktoś o miłości śpiewa?

Puhu äänellä jonka kuulen
Mów głosem, który słyszę

sanoilla jotka ymmärrän
słowami, które rozumiem

runoilla jotka käsitän.
wierszami, które pojmuję.

Sinuun tarvii tekstityksen
Potrzeba do ciebie napisów

salaisuuksien selittäjän
Tłumacza ('kogoś, kto wyjaśnia', 'wyjaśniacza') tajemnic

kertojan kaikkitietävän
wszechwiedzącego narratora

Puhu äänella jonka kuulen
mów głosem, który słyszę

Olen yksinkertainen, aina selitystä vailla
Jestem prostym człowiekiem, zawsze bez wyjaśnień

Sinä kartta monimutkainen, matka vierailla mailla
Ty -  skomplikowana mapa, podróż do obcych krajów

Miksi sä itket, kun radiossa joku rakkaudesta laulaa?
Dlaczego płaczesz, gdy w radiu ktoś o miłości śpiewa?


📝Słowniczek i ćwiczenie do pobrania tutaj.

/ Puhu äänellä jonka kuulen / lyrics by Happoradio. Used only for educational purposes /

niedziela, 13 stycznia 2019

Inspiracje na postanowienia noworoczne


  1. Uczyć się fińskiego co najmniej kwadrans dziennie. 
  2. Polecieć do Finlandii.
  3. Pogłaskać renifera.
  4. Saunować!
  5. Przeczytać książki przynajmniej 5 różnych autorów
  6. Nauczyć się tańczyć po fińsku (tango, disco, albo to).
  7. Zjeść salmiakki bez krzywienia się.
  8. Ugotować coś fińskiego. 
  9. Nauczyć się pływać jak syrenka
  10. Pojeździć na zmyślonym koniu
  11. Znaleźć nowy ulubiony fiński zespół. 
  12. Więcej fotografować.
  13. Obejrzeć co najmniej 5 fińskich filmów. 
  14. Przejść na wegetarianizm.
  15. Stworzyć sobie własną wyspę.
  16. Zacząć kolekcję muminkowych kubków.
  17. Znaleźć w sobie więcej sisu
  18. Być szczęśliwym.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Laponia. Wszystkie imiona śniegu


Wiele osób kojarzy Laponię tylko z wioską świętego Mikołaja. Jego oficjalna siedziba, Rovaniemi, faktycznie znajduje się w Laponii, a dokładniej jej fińskiej części. Sama zaś Laponia (fiń. Lappi, szw./norw. Lappland, lap. Sápmi) zajmuje tereny aż czterech krajów, Norwegii, Szwecji, przywołanej Finlandii i Rosji. Lapończycy, Saamowie (Saami lub Sámi) to pierwotnie lud koczowniczy, który żył razem z reniferami. To właśnie te zwierzęta wyznaczały, i do dzisiaj wyznaczają, tempo i styl życia Lapończyków. Zaskakujące, że Saamowie mają na nie kilkadziesiąt określeń, podobnie z resztą jak na śnieg. Druga książka duetu autorów bloga Bite of Iceland, Marty i Adama Biernatów, jest nie o Islandii, ale właśnie Laponii. I z podobną mocą, jak jej poprzedniczka, zachwyca.




Czytając "Laponię. Wszystkie imiona śniegu" przenosimy się przede wszystkim do dawnej Laponii, kiedy jej mieszkańcy ani myśleli o osiedleniu się gdzieś na stałe. Autorka książki sięga do korzeni lapońskiej kultury i przywołuje jej najważniejsze założenia. Możemy podejrzeć lapońskiego szamana i uszczknąć nieco pogańskich tajemnic, zapoznając się z dawnymi wierzeniami i wynikającymi z nich tradycjami i obrzędami Saamów. Bardzo żałuję, że trzymając w rękach papierową książkę nie słychać opisywanych w niej praktyk joikowania, niby śpiewu, niby wołania duszy. Kiedy chrześcijaństwo na dobre osiedliło się w Skandynawii, Saamowie zostali zmuszeni do asymilacji i porzucenia pradawnych wierzeń i praktyk. Zakazano nawet joikowania i używania szamańskiego bębna. Na całe szczęście lapońskiej kulturze udało się jednak przetrwać.

Polecam jako podkład muzyczny do lektury!



Przez pryzmat kolejnych stron książki mamy też okazję zajrzeć do lapońskiego namiotu i przyjrzeć się panującemu tam życiu codziennemu, które podlegało wielu regułom. Hierarchia wyznaczająca miejsce do spania w namiocie, wychodzenie konkretnym wyjściem zależnie od okazji, albo pedantyczne wręcz porządki, to tylko kilka z nich.

Rozdziały "Laponii" to wielowątkowa kulturalna podróż. Zauważyłam, że pisanie książki zostało poprzedzone solidnymi badaniami i lekturą wielu pozycji na temat kultury i historii Saamów. Ich rezultaty są podane w formie przypominającej raczej zbiór ciekawostek, nie są garścią suchych faktów i informacji. Do tego Marta ma piękny dar opowiadania. Łatwo się oczarować. Nie tylko Laponią, ale też samą lekturą książki.

Laponia to też piękne i bezkresne krajobrazy. Kilka z nich uchwycił na zdjęciach Adam, doprawiając magiczną historię jeszcze bardziej magicznymi widokami.


Renifery, zorze, szamanizm, śnieg i joik. Tak myślę o Laponii. Postrzeganie jej tylko jako siedzibę świętego Mikołaja to przyjęcie bardzo wąskiej i, moim zdaniem, złej perspektywy (swoją drogą z książki też dowiecie się jak to się stało, że Mikołaj wylądował akurat w Rovaniemi). "Laponia. Wszystkie imiona śniegu" pozwala spojrzeć na nią szerzej, otworzyć oczy, dostrzec skrywane piękno krainy przykrytej śniegiem. Pozwala przyjrzeć się ciekawym historiom Saamów, ich złożonej kulturze i tradycjom, z których wiele przetrwało do dziś.

Czekam z niecierpliwością na kolejne książki duetu Biernatów. Dotychczasowe pozycje traktują bardzo mocno o krajach, których dotyczą i jest w nich zdecydowanie za mało prywatnych zwierzeń. Tych chciałabym więcej bo coś czuję, że one również mogłyby nas, czytelników, oczarować tak, jak piękne lapońskie zorze.


Egzemplarz do recenzji otrzymałam od wyd. Poznańskiego. Z radością objęłam patronat medialny :) 

czwartek, 3 stycznia 2019

Uusi vuosi, uusi minä


Nowy rok, nowa ja.... / Päättynyt aamiainen, Elin Danielson-Gambogi / 
Początek roku zawsze skłania do przemyśleń, podsumowań, wysnucia nowych planów. Tak patrzę na mój 2018 i muszę stwierdzić, że nie był to przychylny rok dla mnie jako Finoluba. I choć ogólnie działo się wiele, to jakoś z fińskością było mi nie po drodze. Gdzieś tam wciągnęły mnie studia, tu znowu praca, no i przeprowadzka (nie, nie do Finlandii). Wewnętrzny Finolub nie był zachwycony, bo, jak łatwo się domyślić, fińskiego nawet nie tknęłam, książki do przeczytania zalegały po kątach zbierając tylko kurz, a plany wyjazdu za Bałtyk uschły i posypały się niczym niepodlewana paprotka. Nie było zatem o czym pisać, więc i blog świecił pustkami.

Uusi vuosi, uusi minä, tak się co roku mówi. Trochę sceptycznie podchodzę do noworocznych postanowień. Niby fajnie coś tak sobie postanowić, ale wszelkie porażki na tym froncie wpędzają tylko w poczucie gorzkiego zawodu. Z drugiej strony, chciałabym pewnych zmian. Niezobowiązujących, bo jak się nie uda, no to trudno. Mimo wszystko postaram się jakoś ogarnąć swoją rzeczywistość i uczynić ją nieco bardziej fińską.

Oto, co bym chciała:

* wrócić do nauki fińskiego
* czytać więcej książek (choć nie tylko tych fińskich)
* pisać na blogu.

Jak mi to wyjdzie, sprawdzę za rok.

Przy okazji życzę Wam, drodzy Finolubni, aby 2019 był dla Was tak niebiesko-biały, jak to możliwe :)