Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HIM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HIM. Pokaż wszystkie posty

27.6.14

HIM

Hei kaikille!

Co tam słychać? Bo tutaj zwykle słychać fińskie brzmienia. Tym wpisem otwieram nowy kącik muzyczny, czyli subiektywny przegląd tego, co w mojej biało-niebieskiej duszy gra. Muszę rozpocząć od zespołu, od którego wszystko się zaczęło, a zaczęło się to kilkanaście lat temu.

HIM (His Infernal Majesty) to moja pierwsza muzyczna styczność z Finlandią. Gdyby nie oni, prawdopodobnie nie zainteresowałabym się językiem fińskim i samym krajem. Panu Valo i spólce należy się ode mnie duże kiitos!

Zespół powstał w 1991 roku w Helsinkach. Jego założycielami był Ville Valo, Mikko Lindström (gitara)
i Pikko Paananen (bas). HIM zyskał rozgłos własną przeróbką utworu Chrisa Isaaka "Wicked Game", a jego wręcz flagowym kawałkiem jest znane "Join me".



HIM poznałam razem z płytą "Razorblade Romance", później przyszedł czas na "Greatest Lovesongs Vol. 666", czyli zupełnie niechronologicznie. HIM trafił w mój ówczesny gust muzyczny, a byłam wtedy w gimnazjum. Mogę nawet przypuszczać, że miał też wpływ na jego dalsze kształtowanie.

Do tej pory uważam te dwa wspomniane albumy za najlepsze w dyskografii zespołu, ze wskazaniem na album różowy ("RR"). To, co działo się później w twórczości zespołu za bardzo do mnie nie przemawiało. Stare, dobre czasy, skończyły się po "Deep Shadows and Brilliant Highlights", a sam love metal (bo tak HIM określa swój gatunek symbolizując go skrzyżowaniem pentagramu z sercem) kojarzy mi się bardziej z takimi utworami jak "For You" czy "Poison Girl", niż z tym, co HIM umieścił na płycie pt. "Love Metal". Wczesna twórczość zespołu toteksty o miłości, choć czasem zupełnie banalne i naiwne, ale ubrane w dobrze brzmiące charakterystyczne rockowe melodie i specyficzny wokal Ville (który w wersji fińskiej brzmi o wiele lepiej, ale o tym następnym razem).

Co obecnie dzieje się w z zespołem, tego za bardzo nie wiem. Ale sentyment pozostał i wiem, że jeszcze nie raz, włączę sobie którąś z ulubionych płyt, z których teksty pamiętam do dziś. Powspominam koncert, bo udało mi się być na ich występie w Polsce w 2001 roku. Wspomnienia z koncertu fantastyczne, zdjęcia takie sobie (głównie uwieczniłam na nich głowy ludzi stojących przede mną, a Ville i reszta, jeśli w ogóle udało mi się złapać w kadrze scenę, przypominają na nich raczej miniaturowe kukiełki...), a plakat, który kupiłam na imprezie, długo wisiał u mnie nad łóżkiem.