7.2.14

Konkurs na imię dla Łośka

Hei kaikille,

właśnie rozpoczął się mały konkurs na Finolubnym profilu na Facebooku. Wszystko, co trzeba zrobić, to wymyślić imię dla tego rogatego, fińskiego gentelmana. Do wygrania są przypinki z motywami fińskimi.

Szczegóły konkursu znajdziecie na fan page'u, a regulamin dostępny jest tutaj. Konkurs trwa do 21 lutego do g. 21.
Zapraszam do zabawy!

kliknij, by wziąć udział w konkursie

3.2.14

Raj dla człowieka według Alvara Aalto

Alvar Aalto (1898–1976) to jeden z najbardziej cenionych i popularnych twórców fińskiego designu. Był architektem, który projektował kompleksowo, zaczynając od zewnętrznej formy budynku, kończąc na całkowitym wyposażeniu jego pomieszczeń. Elementy wyposażenia powstawały przy szkicowaniu konkretnego obiektu. Wzornictwo użytkowe jest u Aalto nierozłącznie związane z architekturą. Zafascynowany ideami organicyzmu, porównywał budynek do żywego organizmu, w którym wszystkie elementy muszą współgrać, tak, jak sam obiekt musi harmonizować ze swoim otoczeniem.


Alvar Aalto ze swoją drugą żoną, Eliisą (źródło: wikipedia)

Posiadał własne podejście do projektowania. W swoich dziełach łączył ideologię ekologiczną z estetyką i etyką, modernizm przeplatał z humanizmem i organicyzmem.

Przedmioty tworzące ludzkie otoczenie traktował jako elementy jednej całości, dlatego ważne było, aby były one do siebie dopasowane, spójne. Chciał, by naprawdę dobrze służyły ludziom, by poprawiały ich samopoczucie, a nawet prowadziły do zmian nastawienia całych społeczeństw. Aalto dążył do tego, by jego dokonania wzbogacały życie ich odbiorców, którzy zawsze stanowili główny wyznacznik i cel jego projektów. Swoją architekturą i projektami przedmiotów użytkowych chciał stworzyć na ziemi raj dla ludzi.

Obok humanistycznego nastawienia i funkcjonalizmu, Aalto trzymał się idei ekologicznych. Szacunek do natury miał mu wpoić jego dziadek, leśnik, który powtarzał młodemu Alvarowi, że „las może istnieć bez człowieka, ale człowiek nie może istnieć bez lasu" (1).

Architekt projektował budynki prywatne oraz te publicznego użytku w Finlandii, krajach europejskich i Ameryce. Wśród jego projektów znalazła się sala koncertowa i kongresowa Finlandia Talo, biblioteka, sanatorium, fabryki, ratusze, kościoły oraz domy mieszkalne. Aalto inspirował się nordyckim klasycyzmem, funkcjonalizmem oraz organicyzmem. Elementy te odnaleźć można w budynku klubu robotniczego zbudowanego w Jyväskylä, miejskiej bibliotece w Wyborgu. Z kolei przy planowaniu własnego domu Aalto nawiązał do wiejskiego fińskiego domostwa.

(Finlandia Talo w Helsinkach. źródło: Thermos / Wikiepdia)

Savoy, finki i inne projekty

Jego projekty charakteryzują się falistą linią, która stała się jego znakiem rozpoznawczym. Używał jej nie tylko w architekturze, ale także we wzornictwie. Znaleźć ją można na dachu wspomnianej biblioteki czy w basenie jednej z will. Najbardziej znanym falistym obiektem Aalto jest wazon Savoy, który stał się niemal standardowym wyposażeniem każdego fińskiego domu.



(Savoy. źródło: iittala.com, aalto.com & Alvar Aalto: The Complete Catalogue of Architecture, Design and Art. by Göran Schildt)
Wazon ten został stworzony na wystawę paryską w 1937 roku. Genezy używania przez projektanta falistej linii doszukiwać się można już w samym jego nazwisku – „aalto” po fińsku oznacza falę. Ponadto istnieje podobieństwo między krawędziami wazonu Savoy, a linią nabrzeżną Finlandii. Aalto chętnie nawiązywał do przyrody, dbał, by jego projekty pozostawały w harmonii z naturą. Mówi się także, że falisty wazon ma naśladować krańce skórzanych spodni Eskimoski.
Aaltowska fala urosła do rangi symbolu. Do dziś stanowi ona „wytyczną” dla wielu współczesnych artystów. Niektórzy nawiązują do niej, „cytują” ją w swoich własnych projektach. Zrobiła tak Eeva Kokkonen. Artystka, projektując jeden ze swoich regałów, zastosowała u jego podstawy drewnianą falę, na której umieściła dwie, kontrastujące z nią, proste półki. Ale częściej wzór Aalto jest dosłownie interpretowany i kopiowany w różnych formach – na przykład tackach, talerzach. Powstały nawet foremki do lodu w kształcie słynnego Savoy.

Aalto projektował meble z giętej sklejki bądź lakierowanego drewna. W jego charakterystycznych fotelach zaobserwować można inspiracje meblami Bauhausu, zwłaszcza tymi, które składały się z siedziska podpartego na wygiętej ramie ze stalowych rurek. Aalto zastosował jednak bardziej naturalny materiał, który, w przeciwieństwie do zimnej stali, sprawia w odbiorze wrażenie ciepła.

Jednym z bardziej znanych mebli tego artysty jest fotel i krzesło na charakterystycznie wygiętych płozach (model zwany jest w Polsce potocznie 'finką'). Po raz Aalto pierwszy zastosował ten wzór przy wyposażeniu projektowanego przez siebie Sanatorium przeciwgruźliczego w Paimio, mieście leżącym w południowej Finlandii. Przy szkicowaniu elementów użytkowych Aalto brał pod uwagę przede wszystkim zapotrzebowania i wygodę pacjentów. Kąt nachylenia oparcia fotela miał ułatwiać chorym oddychanie(2). Dbał o to, by wszystkie produkty użytkowe były higieniczne i łatwe w utrzymaniu, lekkie i funkcjonalne. Istotna była także ich estetyka i właściwie dobrana kolorystyka. Krzesło Paimo jest dzisiaj znane i cenione na całym świecie.

(Biblioteka w Viipuri - falisty sufit i typowe, Aaltowskie, taborety. źródło: Wkipedia)
Kolejnymi meblami, z jakich zasłynął Aalto, są te oparte na nogach wyglądających jak odwrócona litera „l”. Wynalazek ten został opatentowany w 1934 roku i zastosowany w stołach, krzesłach i taboretach. Z czasem projekt ten ewoluował, pojawiły się jego różne warianty – nogi o kształcie liter „y”, „x”.

Aalto projektował nie tylko przedstawione wyżej krzesła i fotele, ale także stoły, półki, szafki, lampy. Jego meble odznaczają się prostym językiem formy, przejrzystością i funkcjonalnością. Zostały zaprojektowane tak, by spełniać swoje przeznaczenie, jednocześnie by łatwo je przechowywać – krzesła i taborety można nakładać na siebie, dzięki czemu wiele ich egzemplarzy można składować, nie zajmując przy tym dużo miejsca, i przenosić – dzięki zastosowanemu materiału są lekkie, ale wciąż nie tracą na jakości.

Artek

W 1935 roku Aalto wraz ze swoją pierwszą żoną Aino i grupą przyjaciół, również architektów, założył meblarską firmę Artek (www.artek.fi). Obiekty, które projektowali, promowały Finlandię na licznych wystawach międzynarodowych, często zyskując wiele pierwszych nagród i wyróżnień.

Artek istnieje do dziś jako czołowy przedstawiciel fińskiego designu. Produkowane przez niego meble, lampy i elementy wyposażenia są kopiami tych wykonanych przez Alvara i Aino. Pojawiają się także nowe pomysły, jednak są one wciąż utrzymane w duchu pierwszych wzorów. Świadczy to przede wszystkim o dużej uniwersalności tych projektów. Istotną zaletą jest jakość, wytrzymałość, a także wszechstronne zastosowanie. Tak, jak za czasów Aalto, są one używane zarówno w domach, jak i miejscach publicznych, hotelach, szkołach czy urzędach.

(Ruchomy stolik. źródło: Wikipedia)
(1) za: Lahti Luona, Aalto, tłum. Beata Jankowiak-Konik, Taschen, Warszawa 2006, p. 7 
(2) za: Lahti Luona, Alto..., s. 26-27.

15.1.14

Przegląd źródeł do nauki fińskiego - Internet

Finolub ma życie trudne. Finolub samouk jeszcze trudniejsze. Bo do tej Finlandii ciągle jakoś tak za daleko, a jeszcze nie dość, że ten fiński trudny jak cholera, to jeszcze nauczyć się go w Polsce jest nie lada wyzwaniem. Każdy, kto próbował uczyć się fińskiego, coś o tym wie. Dlatego postanowiłam stworzyć krótki przegląd różnorodnych źródeł do nauki tego pięknego języka. Poniżej przedstawiam pierwszą część, w której zaczynam od tych internetowych, ponieważ te są najłatwiej dostępne.

by Petr Kratochvil / publicdomainpictures.net

Po polsku

Kilkanaście lekcji na poziomie podstawowym oraz bardzo dużo wyjaśnień gramatyki znajdziecie u Suomiki. Jeszcze więcej fińskiej (mnóstwo!) gramatyki oferuje polska wersja Wikipedii.

Po fińsku i po angielsku

O wiele więcej kursów i materiałów dostępnych jest w Sieci po fińsku i po angielsku. Różnego rodzaju kursy multimedialne, ćwiczenia, czytanki, tyle, że głowa mała. Do wyboru do koloru. Wypisanie wszystkiego tutaj zajęłoby zbyt dużo miejca, więc w zakładce Przydatne linki stworzyłam mały zbiorek odnośników. Olkaa hyvät!

Interaktywnie

Nauka na własną rękę wymaga wiele cierpliwości, determinacji i zaangażowania. Jeśli Finolub jest do tego liian laiska, można mu tylko współczuć. Jeśli renifer lub inny rogaty nadepnął Finolubowi na ucho lub jeżeli Finolub uczy się sam z sobą gadając tylko do siebie, będzie mu trudno zachować poprawną wymowę (polski Finolub ma problemy zwłaszcza z ä, ö oraz y). Trzeba wtedy zasięgnąć porady u jakiegoś Fina.

Z pomocą przychodzi Pohjois-Pohjanmaan kesäyliopisto - jedyny znany mi bezpłatny interaktywny kurs j. fińskiego. Uniwersytet z Oulu, oprócz zajęć stacjonarnych, organizuje także cykliczne bezpłatne spotkania przez Internet (różne stopnie zaawansowania, w tym ''od zera'').

Najbliższe kursy:
Let's Speak Finnish (14.04-22.05, zapisy do 3.04)
Step in! - Finnish in Second Life (18.03-20.05, zapisy do 28.02)

Polecam Let's Speak Finnish. Każdy uczestnik przygotowuje na jedne zajęcia prezentację po fińsku na dowolny, a później dyskutuje z innymi. Ja przygotowałam prezentację o Polsce :-D 

Dodatkowo, w każdy piątek o 18 (czasu fińskiego) odbywawa się "pogotowie językowe" (Finnish Extra Online – A Finnish Language Help Centre on the Internet), gdzie można zasięgnąć porady językowej lub rozwiać swoje wątpliwości, lub po prostu poćwiczyć fiński. Dzisiaj ogłaszają, że będzie ono czynne do maja 2014. 

Można też próbować znaleźć partnera do nauki (znaleźć Fina/Finkę, który/a chce się uczyć polskiego - co się zdarza się rzadko, ale nie jest niemożliwe, i uczyć siebie nawzajem). Można próbować nawiązać kontakt przez Skype'a lub Facebooka. Można też pisać swój blog po fińsku i dostać korektę. Trochę tych możliwości jest.

Finolub ma życie trudne po stokroć. Ale Finolub musi mieć sisu, chociaż ciut, odrobinkę, inaczej Finolubem by nie był. Finolub da radę, bo z miłości można zrobić wszystko, nawet nauczyć się fińskiego. Trzeba się skupić, trzeba znaleźć ZEN, może pomedytować trochę w saunie, w eterycznych oparach brzozowych, mantrując z fińska öööö...

5.1.14

Sydämeni on sinivalkoinen*


Każdy Finolub zaczynał nieco inaczej,  ale każdy złapał tego samego bagcyla. Jeden się zasłucha, drugi naogląda, a trzeci nakibicuje. Później wszystko dzieje się nie ubłaganie, spada na człowieka jak lawina...

Finolub ma serce biało-niebieskie, a w jego żyłach płynie niebieska krew (nie, nie ta błękitna!). Charakteryzuje go niezwykła zdolność wyłapywania w otaczającym go świecie rzeczy i zjawisko finopochodnych. Upodobał sobie miejsca odległe, puste, oddychające przestrzenie, spokojne połacie niebieskości i bieli. Lubuje się w ciemnym zimnie i pachnącym brzozą cieple. Najchętniej całymi dniami oglądałby prawie nieme filmy, słuchał dziwnego języka, zaczytywałby się w północnej literaturze.

Finoluba nie zrozumie nikt inny jak drugi Finolub. A, że populacja takowych jest w krajach środkowej Europy raczej znikoma, Finolub w życiu codziennym może czuć się nieco osamotniony. Otoczenie na ogół go nie rozumie, dlatego Finoluby łączą się w witrualne stada, bo w stadzie jest raźniej (tylko nieliczne osobniki mają to szczęście, by stado takie zebrać w realnej rzeczywistości). Czasem mają potrzebę się wygadać, czasem porządnie wypisać. Finolubni lubią się dzielić. Przemyśleniami, pomysłami i wsparciem.

Każdy Finolub ma to samo marzenie. Być tam. Gdy to już nastąpi, są dwa scenariusze. Albo jest nadzieja, że wyleczy się z tego piekielnego zauroczenia i wróci do swojego szaro-burego normalnego życia, albo przeciwnie, ten wstrętny bagcyl przyczepi się do niego bardziej niż rzep do futra renifera. Wtedy Finolub odczuwać będzie palącą potrzebę powrotów, poczuje, że musi nauczyć się wyrażać swoje smutki po ichniemu, połamie sobie język ćwicząc wymowę, a nawet będzie miewać zachcianki na wcale niesłodkie czarne cukierki.

Jakie jest lekarstwo na tego bagcyla? Jedno. Jego nazwa zaczyna się na F. Wersja z procentami w przedawkowaniu jest dla zdrowia niezbyt korzystna (krapula!). Lepsza ta druga, bez skutków ubocznych. Słuszna dawka północnego słońca (lub opcjonalnie śniegu) pozwala załagodzić objawy tęsknoty na jakiś czas, podładować baterie. Do tego miłe dla ucha brzmienie języka, dużo muzyki i koniecznie zapas fińskich wspomnień. Najpierw jednak trzeba takie uzbierać lub uzupełnić. Zatem w drogę, na północ. Pohjoiseen!

*Moje serce jest niebiesko-białe

28.12.13

Film: Joulutarina, czyli świąteczna opowieść o Mikołaju

Na ten film natrafiłam zupełnie przypadkowo, przerzucając kanały by znaleźć coś, na czym można zawiesić oko podczas śniadania. Świąteczny nastrój odpoczynku wisiał jeszcze w powietrzu, a Joulutarina bardzo dobrze wpasowała się w tę atmosferę. 

Joulutarina / Święty Mikołaj


Akcja filmu toczy się na malutkiej wsi gdzieś na dalekiej północy. Poznajemy historię chłopca, Nikolasa, którego rodzice i siostra giną w wypadku na jeziorze. Mieszkańcy wioski postanawiają zaopiekować się sierotą. Chłopcem przez rok opiekuje się jedna rodzina po kolei, a co Boże Narodzenia chłopiec trafia do kolejnego domu. Nikolas odwdzięcza się każdej rodzinie za opiekę małym podarkiem, wystruganą przez siebie z drewna figurką lub zabawką. Jednak pewnego roku, gdy we wiosce zaczyna brakować jedzenia, nikt z mieszkańców nie jest w stanie nadal opiekować się chłopcem. Wtedy na miejscu pojawia się Iisakki, stolarz samotnik, który postanawia przygarnąć Nikolasa do siebie i wykształcić go na rzemieślnika. Nowy opiekun jest dla chłopca dość surowy, ale malec dobrze sobie radzi sobie w nowej roli, ćwiczy swój warsztat, szybko nabiera wprawy w tworzeniu mebli, a potajemnie nadal struga zabawki dla mieszkańców wioski, z której pochodzi. Obdarowanie mieszkańców staje się tradycją, którą Nikolas, już jako dorosły, nadal kontynuuje. 

Joulutarina to historia opowiedziana serdecznie, spokojnie, bez pośpiechu i większych efektów. Całości dopełnia nastrojowa muzyka oraz piękne lapońskie krajobrazy - film nagrywany był głównie w znajdującym się na samiuśkiej północy Finlandii regionie Utsojoki. Trochę żałuję, że oglądałam ten film w wersji polskiej, dubbingowanej. Zdecydowanie wolałabym oglądać, a raczej usłyszeć go w oryginale... 

Dużym plusem historii jest fakt, że przez dłuższy czas wydaje się ona autentyczna. Poczucie autentyzmu mija dopiero pod koniec, gdy Nikolas przywdziewa znane wszystkim czerwone wdzianko, a Mikołaj w saniach na tle polarnej zorzy odlatuje gdzieś tam daleko, hen...

Reżyserem filmu jest Juha Wuolijoki, a w rolach głównych wystąpili: Otto Gustavsson (jako młody Nikolas), Hannu-Pekka Björkman (jako Nikolas) - znany z filmów Akiego Kaurismäkiego, Kari Väänänen (Iisakki) - znany z "Seksu po fińsku". W "Świętym Mikołaju" pojawia się także para znana z filmu "Perły i wieprze", mianowicie Mikko Leppilampi (jako Hannus) oraz Laura Birn (jako Aada). 

Joulutarina to historia o chłopcu sierocie, który próbował poradzić sobie ze stratą rodziny,  znajdując ukojenie w realizacji jednego, wyznaczonego przez siebie zadania. To też familijna opowieść o Świętym Mikołaju, o tym, skąd wzięło się otrzymywanie prezentów, skąd w zaprzęgu Mikołaja wzięły się renifery oraz po co potrzebna była mu czapa i peleryna własnie w kolorze czerwonym. Jeśli jesteście tego ciekawi, a także chcecie nacieszyć oczy fińskimi krajobrazami (i śniegiem, którego akurat teraz bardzo brakuje) - zapraszam do obejrzenia tej opowieści i przeniesienia się choć na chwilę do mroźnej i klimatycznej Laponii.

9.12.13

Hei, huomenta Suomi, hyvin pyyhkii!

No hei, Suomi, mitä kuuluu? Kiedy się spotkamy raz jeszcze? Wiem, niezbyt prędko, niestety. Dlatego jestem tu.

Od kilku dobrych lat (a nawet lat kilkunastu) Finlandia chodzi mi po głowie i jakoś trudno ją stamtąd przegonić. Po długich latach udało mi się być tam. Tam jest bardzo miło, jest spokojnie, jest lepiej, niż myślałam, a jednocześnie normalniej, niż mi się zdawało. Tam jest po prostu. Tam mi się podoba. I tam w końcu zostawiłam kawałek serca, po który muszę wrócić, bo mi w to serce zimno teraz, trzeba lukę załatać, bo przewiewa. Też tak macie?

Jestem tutaj z potrzeby wypisania. Moje zfinienie od początku objawiało się w jakiejś wirtualnej obecności. Głównie pisemnej, choć zdarzyło mi się też spróbować innych form. Ale pisać lubię najbardziej. Jest to mój pierwszy fiński blog, nie strona. Blog, bo bardziej osobisty, mocno subiektywny i dlatego też łatwiejszy, choć niemniej wymagający.

Czego się tutaj można spodziewać? Ot, typowych przemyśleń jednej takiej Finolubnej. Potyczek językowych. Inspiracji. Wspomnień. Fińskości, bo fińskość lubię najbardziej. Będzie biało-niebiesko.