8.3.20

HAASTE 30x31: ensimmäinen viikko

Terve! 

Pierwszy tydzień wyzwania za nami. Przez ostatnie siedem dni skupiłam się na odkrywaniu tego, ile z fińskiego pamiętam, niż na przyswajaniu nowej wiedzy. Przygotowałam część zdanek na Facebooka, napisałam jeden wpis na bloga po fińsku, czytałam na głos, a także oglądałam Karppi. Na grupie ustaliliśmy, że tak, Karppi się liczy, o ile jest bez lektora ;) Najlepiej byłoby oglądać z fińskimi napisami, ale to zostawiam sobie na powtórkę serialu. Póki co, oglądam po raz pierwszy i muszę wiedzieć o co chodzi ;) Nie ukrywam, że ten Netflixowy serial to dla mnie ostatnia deska ratunku, gdy nie mam siły, albo nastroju do nauki. Ale też myślę, że czasem warto zrobić odskocznię od typowej nauki, coby się do całego wyzwania za bardzo nie zniechęcić.


Na następny tydzień chciałabym poświęcić więcej czasu na pracę z tekstem i podręcznikiem. Co do tekstu, to będę tłumaczyć piosenkę, chociaż jeszcze nie wiem jaką. Macie jakieś sugestię? Odnośnie podręcznika - muszę najpierw jakiś znaleźć, a potem zabrać się po kolei za rozdziały.

A jak Wy podsumujecie pierwszy tydzień wyzwania? Dajcie znać!

29.2.20

Wyzwanie marcowe: nauka fińskiego



Kilka lat temu zorganizowałam wyzwanie 30x30, podczas którego uczyliśmy się fińskiego przez pół godziny dziennie. Rezultaty były zaskakujące. Pamiętam, że bardzo mnie ono zmotywowało do nauki, niestety, nic nie trwa wiecznie. Moja przerwa w fińskim trwa już zbyt długi czas, dlatego też postanowiłam podjąć to wyzwanie na nowo. Do wyzwania zapraszam również was!

Cel: systematyczna nauka fińskiego.

Wyzwanie: poświęć co najmniej 30 minut dziennie, przez cały marzec, na fiński.

Dla kogo?
Wyzwanie nie ma żadnego limitu, jeśli chodzi o dotychczasowy poziom znajomości języka. Nieważne, czy dopiero zaczynasz, jesteś zaawansowany albo wracasz do nauki po (dłuższej) przerwie. Wyzwanie ma pomóc ci w systematycznej nauce. Skierowane jest przede wszystkim do samouków.

Jak to zrobić?
Pomocne może okazać się wyznaczenie konkretnego czasu na fiński. Niech fiński będzie stałym elementem twojego dnia. Jeśli nie jesteś w stanie poświecić pół godziny, rozłóż ten czas na dwa kwadranse, które wciśniesz gdzieś pomiędzy inne obowiązki. A jeśli i to za dużo, poświęć mniej czasu. Najważniejsze, by codziennie zajmować się fińskim.

Z czego korzystać?
Jeśli nie masz podręcznika, znajdziesz naprawdę wiele materiałów online. Jeśli nigdy nie uczyłeś się fińskiego, zajrzyj na ten wpis. Polecam zacząć od lekcji u Suomiki.

Co robić?
Praca z tekstem: Tekstem może być część rozdziału, czytanka lub dialog z twojego podręcznika lub kursu online, ale także artykuł znaleziony w sieci albo ulubiona piosenka.

Możesz:

* kilkukrotnie przeczytać tekst czytanki lub dialogu na głos
* przepisać tekst ręcznie
* zrobić listę słówek i fiszki
* przetłumaczyć tekst na polski
* przeanalizować tekst pod względem gramatyki (np. zidentyfikować słówka w danym przypadku, znaleźć odpowiednie reakcje czasowników z rzeczownikami, etc.)
* napisać krótkie teksty na Lang-8 (zostaną tam sprawdzone).


ĆWICZENIA ZE SŁUCHU

* wykonaj ćwiczenia ze słuch dostępne w twoim podręczniku lub internecie
* powtarzaj na głos dialogi
* słuchaj fińskiej muzyki
* słuchaj audiobooków lub audycji po fińsku
* uzupełnij teksty fińskich piosenek
* oglądaj fińskie filmy lub seriale bez lektora (najlepiej z fińskimi napisami)
* oglądaj fińskich youtuberów.


PAMIĘTAJ BY NOTOWAĆ SWOJE POSTĘPY!

* pobierz i wydrukuj ten kalendarz
* dołącz do grupy i podziel się swoimi postępami
* śledź mój fanpage na Facebooku (Dlaczego? Zobacz poniżej ;))


CO ZAMIERZAM ROBIĆ?

Codziennie będę zdawać relacje z mojego fińskiego wyzwania na INSTAGRAMIE. Dodatkowo na Facebooku będą pojawiać się fińskie zdania. Będzie to nawiązanie do przypadkowych fińskich zdań (#PFZ) publikowanych niegdyś na blogu. Tutaj też będę umieszczać podsumowanie każdego tygodnia.

Wyzwania szukaj pod hastagiem #30x31 #HAASTE30x31

ZACZYNAMY 1 MARCA 2020!!!

19.5.19

Fińskie "dyscypliny" sportowe

Kiedy byłam w Finlandii, miałam okazję oglądać na żywo suopotkupallo. Drużyny z różnych zakątków świata rozgrywały ze sobą mini-mecze w piłkę nożną. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że boiska wyznaczone były na terenach bagiennych, a zamiast zielonej murawy, królowało na nich błoto. Do tego padał deszcz, co dodatkowo utrudniało zawodnikom grę. Bagna wsysały graczy, było im ciężko się wydostać. Niektórzy stracili obuwie, ale wszyscy dzielnie walczyli o wygraną. Nie wiem kto wtedy zwyciężył. W pewnym momencie rozpadało się na tyle, że trzeba było zejść z trybun i szukać schronienia pod dachem. Kilka dni później znajoma Finka przyznała: Owszem, jesteśmy dziwni, ale przynajmniej zdajemy sobie z tego sprawę. Już wtedy wiedziałam, że Finlandia to specyficzny kraj. Ma swoje dziwactwa, ale za to ją lubię.

Wspomniana suopotkupallo, czyli błotna piłka nożna, to tylko jeden z przykładów dziwnych dyscyplin i zawodów sportowych (lub semi-sportowych) powstałych w Finlandii. Ten kraj kojarzy się zwykle z hokejem i innymi sportami zimowymi. Nawiasem mówiąc, to nie hokej, ale pesäpallo (w skrócie: pesis, fińska odmiana baseballu) jest oficjalnym sportem narodowym tego kraju. Jednak biorąc pod uwagę najczęściej oglądane transmisje sportowe, prym wiedzie właśnie hokej i Formuła 1. Powszechnie uprawiane sporty to bieganie i nordic walking, unihokej, a w zimie narciarstwo. Być może to zamiłowanie do aktywności fizycznej i specyficzne poczucie humoru wyzwoliło w Finach potrzebę zajęcia się innymi, niespotykanymi nigdzie indziej aktywnościami.

Suopotkupallo
Zawody w błotnej piłce nożnej, suopotkupallo, odbywają się latem w Hyrynsalmi. Na 20 boiskach umieszczonych na bagnistych terenach Vuorisuo konkuruje ze sobą prawie tysiąc uczestników z różnych zakątków świata. Każda drużyna składa się z sześciu zawodników (wliczając bramkarza), a mecze trwają 2 x 10 minut. Rozgrywki toczą się w kilku kategoriach. Gra się także o tytuł Mistrzów bagien.


Eukonkanto  
Także latem, ale tym razem w Sonkajärvi, mają miejsce zawody w noszeniu żon, eukonkanto. To chyba najbardziej popularne fińskie dziwne zawody sportowe. Polegają one na jak najszybszym pokonaniu toru przeszkód z żoną (bądź inną kobietą ;)) zarzuconą przez ramię bądź noszoną na plechach. Kobieta musi ważyć co najmniej 49 kg. Nagrodą jest tyle litrów piwa, ile kilogramów waży partnerka zwycięzcy. Co ciekawe, noszenie żon ma podłoże historyczne. Jak głosi legenda, w XIX wieku w Finlandii grasowała szajka nijakiego Rosvo-Ronkainena, która słynęła z porywania kobiet dla okupu bądź ożenku. 

Keppihevosharrastus 
Całkiem niedawno popularność zdobyła w Finlandii jazda na zabawkowym koniku, keppihevosharrastus. Keppihevonen to nazwa zabawki, gdzie głowa konia przyczepiona jest do trzonka. Osoba "siedząca" na nim naśladuje swoimi nogami ruchy nóg konia. Zwykłą dziecięcą zabawę młode miłośniczki wierzchowców z Vantaa przemieniły w pełnowymiarowe hobby. Z filmików dostępnych w sieci widać ich pasję i serce wkładane w udawanie chodu czy biegu konia. Co roku organizuje się w Vantaa zawody z biegami z przeszkodami zupełnie takimi, z jakimi zmagają się konie podczas zawodów jeździeckich. Instrukcje jak stworzyć własnego konia i lekcje podstawowych ruchów dostępne są na oficjalnej stronie.

Merenneitouinti 
Czy kiedykolwiek marzyło się Wam pływać jak Ariel albo inna syrena? Pewna przedszkolanka z Finlandii zrealizowała to marzenie i nauczyła się pływać z syrenim ogonem. Później zaczęła uczyć swoich znajomych, a ostatecznie rzuciła pracę w przedszkolu, aby na pełen etat poświęcić się nauczaniu tego stylu pływania. Nie jestem pewna, czy to akurat z Finlandii pochodzi ten sport, ale nie ulega wątpliwości, że nurkowanie z ogonem robi się tam coraz bardziej popularne. Nie tylko wśród pań, ale też i panów. Piękne, kolorowe rybie ogony, do tego odpowiednia stylizacja. Wszystko robi ogromne wrażenie!

Kukkamekkokorkokenkäsuohiihto 
Na koniec zostawiłam zupełnie abstrakcyjną dla mnie dyscyplinę, która już po swojej nazwie wydaje się być czymś absolutnie dziwacznym. Kukkamekkokorkokenkäsuohiihto. Jak sama nazwa wskazuje: kukkamekko(kwiecista sukienka)-korkokenkä(szpilka - but)-suo(bagno)-hiihto(narciarstwo) - czyli biegi na nartach w kwiecistych sukienkach i na szpilkach. Jest to pomysł autorstwa Kariego Tykkyläinena, który chciał połączyć fińskie szaleństwo i sisu z odrobioną erotyzmu. Biegi odbywają się latem w Pudasjärvi, a biorą w nich udział także mężczyźni.

Jeśli interesują Was inne mniej lub bardziej dziwaczne fińskie dyscypliny i zawody sportowe, odsyłam do filmiku:

25.4.19

Recenzja: "Kimmi Räikkönen jakiego nie znamy" / Kari Hotakainen

Na wstępie od razu muszę znaznaczyć - nie mam zielonego pojęcia o Formule 1, w ogóle mnie ten sport nie interesuje. O Kimmim Räikkönenie wiem tyle, że jest fińskim kierowcą F1 i nigdy się nie uśmiecha. "Kimmi Räikkönen jakiego nie znamy" to oficjalna biografia kierowcy. Autorem jest Kari Hotakainen, dziennikarz, który również tak jak ja zbyt wiele pojęcia o F1 nie miał.

Tytuł książki sugeruje, że intencją autora było dać nam poznać prawdziwego Kimiego, Kimiego jakiego nie znamy. I to Hotakainen próbuje robić - więcej jest w książce opisów życia prywatnego i historii, więcej czasu spędzimy z rodzią i przyjaciółmi Kimiego, niż w jego kokpicie czy na dyskusjach o sporcie. Fakt, poznajemy też sportowe historie Kimiego, ale to nie one są na pierwszym planie. Domowe pielesze, spotkania z przyjaciółmi, prywatna strona kierowcy - to tutaj główny wątek. Mam wrażenie, że Hokainen próbuje przedstawić inne oblicze Icemana, ale pudłuje, bo moim zdaniem Kimi jest sobą zawsze. Przynajmniej ten Kimi z książki - zawsze wydaje się wyważony. Niezależnie czy w domu, czy udzielając wywiadu. 


Narracja Hotakainena przeszkadzała mi w czytaniu, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi. Przede wszystkim było tutaj dużo suchych faktów, choć fakty te dotyczą ekscytujących zdarzeń, poziom ekscytacji jest średni. Czułam też, że autor sili się momentami na pisanie z humorem. Poza tym, opowieść jest miejscami patchworkowa, brakuje w niej chronologii i często zdarzyło mi się w czytaniu tracić wątek.

Być może książka nie wywarła na mnie wielkiego wrażenia z powodu braku zainteresowania F1. Lubię czytać biografię, ale ta ewidentnie nie trafiła w moje gusta. Faktem jest, że pozycja ta zdradza historie z życia sportowca, więc jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć czegoś więcej o Kimmim, powinien tę pozycję rozważyć. Fanów zapewne ucieszy też całkiem pokaźny zbiór zdjęć Kimmiego z jego prywatnego archiwum.

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Zysk. Kiitos!

Trzy ciekawe zamki w Finlandii

Myśląc o Finlandii, jej historii i architekturze, częściej niż o zamkach, pomyślimy o drewnianych saunach i domkach, albo o nowoczesnych budynkach zaprojektowanych na przykład przez Aalto. Przecież Finlandia, kraina tysiąca jezior, to nie kraina tysiąca zamków - jest ich tam bowiem kilkanaście. W ramach akcji W 80 blogów dookoła świata, przyglądamy się w tym miesiącu zamkom, zabytkom i ruinom. Wykorzystałam tę okazję, by dowiedzieć się czegoś ciekawego na temat fińskich zamków w ogóle. W tym wpisie przedstawiam pokrótce trzy, moim zdaniem, najbardziej interesujące obiekty. Celowo pomijam Suomenlinnę, ponieważ to najbardziej znana fortyfikacja fińska i dużo się o niej pisze (np. tutaj). Ja sięgnęłam po coś mniej oczywistego i wspominam o zamku w Turku, który miałam okazję zobaczyć na żywo; o twierdzy świętego Olafa, z którą wiąże się ciekawa legenda; oraz o niesamowitym zamku zbudowanym... ze śniegu.

Turun linna 

By Kallerna / Wikicommons 

Zamek w Turku (szw. Åbo slott) to zbudowana w 1280 roku u ujścia rzeki Aurajoki warownia obronna. Założony pod koniec XIII wieku (a więc podczas panowania Szwecji) zamek służył jako bastion i centrum administracyjne Österlandu, jednego z ówczesnych landów szwedzkich. Czasy świetności zamku przypadają na połowę XVI wieku, kiedy to pod rządami księcia Finlandii Jana III i Katarzyny Jagiellonki, zyskał on swoją obecną renesansową formę. To jeden z najbardziej bojowych zamków Finlandii, poddawany wielu oblężeniom i bitwom. Przez wieki lochy zamku służyły jako więzienie, w którym przebywała między innymi szwedzka królowa Katarzyna Månsdotter. Obecnie Turun linna to chyba najczęściej odwiedzane muzeum w Finlandii, a także jedna z lokalnych atrakcji podczas odbywającego się latem festiwalu średniowiecznego. Niektóre pomieszczenia zamku, takie jak królewskie sale bankietowe, można wynająć i na przykład urządzić tam urodziny, a zamkowa kaplica jest jednym z najbardziej popularnych miejsc zaślubin w Turku.

Olavinlinna

By Koothe / Wikicommons

Zamek św. Olafa (szw. Olofsborg), powstał w XV wieku w Savonlinnie. Jest to najbardziej wysunięta na północ, zachowana do dzisiaj, średniowieczna kamienna budowla na świecie. Położona na wyspie Kyrönsalmi, ta twierdza z trzema wieżami powstała na zlecenie Erika Axelssona Totta w 1475 roku by ochronić granice Królestwa Szwecji przed najazdami ze strony Rosjan. Z zamkiem wiąże się legenda o tragicznej miłości: Córka zarządcy zamku wdała się w zakazany romans z rosyjskim wojakiem. Pewnej nocy, dziewczyna otworzyła bramę zamku i wpuściła swojego kochanka do środka. Niestety, wojak nie był sam, i grupa rosyjskich rycerzy wdarła się za nim do twierdzy. Chociaż ochronie zamku ostatecznie udało się odeprzeć atak wroga, zarządca zdecydował się ukarać swoją córkę za to, co zrobiła, śmiercią. Dziewczynę zamurowano żywcem w murach zamku. Wkrótce potem, w miejscu egzekucji, zakwitła jarzębina, której białe kwiaty miały przypominać o niewinności dziewczyny. Legenda była tak popularna, że doczekała się nawet ballady w wykonaniu Annikki Tähti. Dzisiaj Olavinlinna stanowi atrakcję turystyczną Savonlinny i lokalizację wielu wystaw, zawierających między innymi fińskie i rosyjskie artefakty. Każdego lata od 1912 roku zamek zmienia się także w scenę festiwalu operowego.

Lumilinna

By Dmitry Makarov / Wikicommons

Zamki to nie tylko średniowiecze! Współczesny zimowy zamek w Kemi jest największym na świecie fortem zbudowanym ze śniegu. Pierwszy raz postawiono go w 1996 roku. Zamek zwykle topnieje na wiosnę, a co roku odbudowywany jest w nowej konfiguracji. Znajduje się w nim hotel, restauracja, bar, i kaplica. Wnętrze zamku utrzymane jest w lodowo-śnieżnej stylistyce: znajdują się tam rzeźby z lodu oraz skóry reniferów. Nie brakuje tam atrakcji dla dzieci i dorosłych, odbywają się tam przedstawienia teatralne, wystawy, koncerty i różnego rodzaju pokazy, a w lokalnej kapliczce także śluby.


P.S. Ciekawostka językowa. Słowo linna oznaczające zamek, w języku potocznym to także określenie więzienia. Wzięło się ono stąd, że to właśnie w lochach zamków przetrzymywano niegdyś więźniów.

Źródła: Wikipedia, kansallismuseo.fi, turku.fi. 

 W 80 Blogów Dookoła Świata
Przeczytacie także inne wpisy z zamkowo-zabytkowej akcji:
Japonia-info.pl: Rashōmon - brama duchów

Biały Mały Tajfun: Świątynia Huating

Turcja okiem nieobiektywnym: Uçhisar, czyli Trzy Twierdze 
Gruzja okiem nieobiektywnym: Ruiny z widokiem na Abchazję
Enesaj.pl: Rok Göbekli Tepe

21.3.19

Recenzja: "Odnaleźć sisu. Fiński sposób na szczęście" Katja Pantzar

Sisu, sauna i Sibelius to trzy słowa klucze, które zwykle służą do zdefiniowania fińskości. Dwa ostatnie są na pierwszy rzut oka zrozumiałe: Finlandia na całym świecie słynie z saun, a Finowie są bardzo dumni ze swojego narodowego kompozytora, Sibeliusa. Sisu wymaga większej uwagi. O tym, czym jest, pisze Katja Pantzar w swojej książce "Odnaleźć sisu. Fiński sposób na szczęście przez hartowanie ciała i ducha" (Wyd. UJ, tłum. Magdalena Rabsztyn-Anioł). Pochodząca z rodziny fińskich imigrantów, Katja wychowała się w Kanadzie, ale od wielu lat mieszka w Helsinkach. Przeprowadzka do Finlandii pozwoliła jej znaleźć równowagę psychiczną i wyjść z depresji. W swojej książce Pantzar poddaje analizie fiński styl życia i próbuje poznać tajemnice fińskiego hart ducha. Rezultaty swoich poszukiwań przedstawia w formie praktycznego przewodnika podszytego własnymi doświadczeniami. 

Pixabay

Wróćmy na chwilę do początku. Czym właściwie to sisu jest? Trochę pisałam już o tym tutaj. Sisu nie da się po polsku przedstawić jednym słowem. Zwykle opisuje się je jako zbiór cech takich jak wytrwałość, wytrzymałość, odwaga, temperament, duma. Czasem mówi się, że sisu to cecha narodowa Finów. Na przestrzeni wieków, narodowy duch sisu rósł w siłę, zmagając się z nieprzychylną fińską przyrodą, ale także z niełaskawą dla Finów historią. Jest to siła do hartowania ducha i ciała. Cytując badaczkę sisu, Emilię Lahti, Pantzar przywołuje definicję, która mówi, że sisu jest ucieleśnieniem psychicznej twardości [s. 48]. To stawianie czoła trudnościom, sprawdzanie się i swojej wytrzymałości. 

Tak, jak Dania ma hygge, Finlandia ma sisu. Wyobraźmy sobie brzydki, ponury, zimowy wieczór. Hygge daje nam przyzwolenie do spędzenia takiego wieczoru w domowym zaciszu, pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty, i kontemplowania małych szczęść w przytulnej atmosferze. Sisu natomiast stwierdzi, że jeśli trzeba wyjść na zewnątrz, to trzeba wyjść i jakoś poradzić sobie z panującą tam zawieruchą. Mimo wiatru i śniegu, trzeba iść! Perkele! Hygge to herbata przy kominku, sisu to lodołamacz (nomen omen, takie właśnie miano nosi jeden z helsińskich lodołamaczy i moim zdaniem jest to świetna nazwa!). Ktoś kiedyś zobrazował sisu jako mycie samochodu podczas ulewy, albo grabienie liści gdy wieje mocny wiatr. To oczywiście żartobliwe ujęcie tematu. 


Pixabay

Każdy kij ma dwa końce i nawet sisu ma swoje złe strony, o czym Katja także wspomina w swojej książce. Wymienić można tutaj na przykład zbyt daleko idący upór, który niekiedy nie pozwala sięgnąć po pomoc innych. Może to i z tego powodu,w krainie sisu, paradoksalnie, tak wiele osób zmaga się z depresją.

"Odnaleźć sisu" nie skupia się tylko na sisu, ale też szerzej - na fińskim podejściu do życia. Tytuł oryginału, "The Finnish Way. Finding courage, wellness, and happiness through the power of sisu" oddaje to lepiej, niż jego polski przekład. Ale na czym polega owy "fiński sposób"? Metody opisane w książce nie są bardzo odkrywcze. Wręcz przeciwnie - fińskie podejście do szczęścia to zbiór prostych, dobrze znanych, zdroworozsądkowych zachowań. Duże znaczenie, według autorki, ma przede wszystkim hartowanie ciała. Ruch to lekarstwo na wszystko. Katja, zwolenniczka morsowania, poleca codzienną dawkę ruchu. Mogą to być kąpiele w lodowatej wodzie, ale także spacery albo jazda na rowerze, bardzo popularna w krajach północnych. Pantzar przywołuje też zbawienne skutki saunowania, które doskonale hartuje zarówno ciało, jak i ducha. Do tego rozsądne odżywianie, w tym korzystanie z sezonowych dóbr natury. Kontakt z przyrodą jest równie istotny. Do tego odrobina nordyckiego minimalizmu. Tak pokrótce wygląda recepta na szczęście po fińsku. Książka uzupełniona jest o zbiór praktycznych wskazówek jak zastosować poszczególne elementy "recepty" w swoim życiu. Znajdziemy w niej także mini poradnik jak morsować i saunować. 


Pixabay


Fińskie powiedzenie mówi: Onni ei tule etsien, vaan eläen. Szczęście nie bierze się z szukania, ale z życia [s. 146]. W rankingu szczęśliwych krajów, Finlandia znów osiągnęła pierwsze miejsce. Coś zatem w tym "fińskim sposobie "musi być... ale do kąpieli w lodowatej wodzie nie dam się namówić za żadne skarby! 




Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego.  Kiitos!